Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 172

Zasady rozwoju świadomości

Autor: Środa, 05 listopad 2014 19:30

O zasadach i wskazówkach wspomagających rozwój świadomości można mówić wiele. W poniższym opracowaniu wybrałam zasady, moim zdaniem najważniejsze i najbardziej uniwersalne. Rozwój świadomości jest jednak indywidualny i każdy człowiek ma swoje własne zadania na dany moment ewolucji. Niemniej jednak poniższe zasady w większości przypadków są obowiązujące. 

Opracowanie oczywiście jest bardzo pobieżne. Każda z tych zasad to temat na oddzielną, dużą rozprawę.

Praca z informacją

Żadnej informacji nie należy odrzucać, bo się nie podoba, bo nie odpowiada standardom umysłowym i społecznym. Niektórzy odrzucają informację, bo, jak twierdzą - „nie rezonuje z ich wnętrzem”. To rezonowanie najczęściej jest niczym innym jak dopasowaniem informacji do tego, co już jest w umyśle. Jeśli człowiek będzie w ten sposób postępował, to nigdy niczego nowego się nie dowie. Potwierdzanie swoich schematów nie prowadzi do poszerzenia świadomości.

Podczas analizy informacji należy uważać na to, aby była ona (analiza) jak najbardziej obiektywna. Znaczy to, że trzeba umieć odrzucić właśnie stare schematy i konfrontować ją z informacją wzorcową, która zgodna jest z uniwersalną prawdą. Na tej prawdzie osadzony jest cały Wszechświat. Każda istota teoretycznie ma możliwość dotarcia do tej uniwersalnej prawdy. Ale tylko teoretycznie. Praktycznie nie jest to łatwe. Większość ludzi, bowiem nie ma dostępu do niej. Operuje tylko„gotowcami” umysłowymi. Są nimi przekonania. Umysł takich ludzi jest osadzony na tych przekonaniach i uważa je za swój rdzeń. Przekonania natomiast, nie są niczym stałym ani uniwersalnym. Są tylko wytworem umysłów w danym momencie. Są tym, co w filozofiach wschodu nazywa się iluzją lub mają.

Reasumując: należy postawić diagnozę, czy to, co myślimy jest przekonaniem czy uniwersalną prawdą. Odkrycie i zdemaskowanie własnych przekonań jest krokiem milowym na drodze rozwoju. Kiedy człowiek tego dokona jest właściwie już człowiekiem oświeconym. Nie każdy jednak potrafi to zrobić. W takim razie, tym bardziej potrzebna jest mu praca nad obiektywną analizą informacji.

Z informacji tworzy się wiedzę, czyli łączy się ją w spójną całość. Operowanie wiedzą i jej uwewnętrznienie tworzy świadomość. Uwewnętrznienie wiedzy to taki stan, w którym nie można odróżnić wiedzy od wiedzącego.

Istota jest tą wiedzą. Jeśli zajdzie ta zależność, można mówić o świadomości w zakresie tej wiedzy.

Droga do wiedzy a tym bardziej świadomości jest trudna, ale przyjemna i fascynująca. Aby zdobyć wiedzę należy po prostu uczyć się usiłując zrozumieć zagadnienie w jak najszerszym kontekście i uwzględniając tyle wariantów sytuacji, ile zdołamy objąć jednocześnie umysłem. Tzw. zakuwanie czy po prostu gromadzenie informacji niewiele daje. Do zrozumienia prowadzi dociekanie i sprawdzanie informacji i wiedzy w różnych wariantach oraz szukanie potwierdzenia jej na wzorcowej matrycy wszechświata.

Dobre efekty daje praca w grupach. Wspólne dyskusje i wymiana informacji. Dyskutowanie pokazuje inne możliwości kombinowania informacją. Dyskusje jednak nie mają sensu, jeśli dyskutanci „okopią się na swoich pozycjach i wzajemnie ostrzeliwują”. Podczas twórczej dyskusji dyskutanci nawzajem powinni „wypożyczać” sobie swoje sposoby myślenia. Taki sposób prowadzi do wymiany algorytmów i uzupełnienia ich braków. To umożliwia powstanie innych połączeń w umyśle. Mało istotny jest wynik dyskusji. Istotna jest sama praca umysłu. Im bardziej kontrowersyjne dane, zaburzające równowagę – tym cenniejsza praca. Ja osobiście mam takie credo – „Najlepsze, co mogę dla Ciebie zrobić, to wprowadzić Tobie konflikt poznawczy”. Dopiero właśnie konflikt poznawczy daje szanse wybicia umysłu ze schematów.

Z tym zagadnieniem wiąże się również nie przyjmowanie informacji i wiedzy na wiarę. Wiara to umysłowe samobójstwo. Ta zasada dotyczy wszystkich dziedzin życia. Wiara w tym znaczeniu to nie tylko wiara religijna. To również ślepe zaufanie do dogmatów naukowych, przekonań moralnych, przekonań filozoficznych itp. Bezkrytyczne uznanie panujących przekonań i stawianie ich na pozycji niepodważalnych odnośników, jest postawą nie wiedzy a wiary.

Różnorodność

Istota kosmiczna, w tym człowiek, nie jest prostym „mechanizmem” nastawionym na jednostronne czynności. Wszechświat jest bardzo bogaty we wszelkiego rodzaju treści i każda istota chcąca rozwijać się harmonijnie musi te, różne treści sobie przyswoić. Dlatego nie można podać jednoznacznych recept dla wszystkich. Jeśli koniecznie miałabym zaproponować jakiś modus vivendi to zaproponowałabym właśnie różnorodność. Chodzi o to, aby rozwijać jak najwięcej dziedzin i umiejętności. Nie wystarczy tylko wiedza z jakiejś dziedziny nauki, choćby największe w niej mistrzostwo. Trzeba być jeszcze człowiekiem o wysokim morale, kulturze i tzw. klasie wewnętrznej. Rozwijać w sobie różne cechy charakteru. Być świadomym w relacjach międzyludzkich, Opanować emocje, być człowiekiem współczującym. Być twórczym i wrażliwym na sztukę. Cech człowieka idealnego można by wymieniać jeszcze wiele.

To jednak są manifestacje zasadniczych funkcji umysłu. Wszystkie te funkcje trzeba rozwijać prawie jednocześnie.

Funkcjami tymi są:

- sprawna „obsługa” relacji z rzeczywistością i istotami,

- samo konstruktywność, czyli zdolność do budowania siebie,

- wiedza na temat celowości swojego istnienia,

- realizacja swojej ścieżki ewolucyjnej – czyli wypełnianie misji i dążenie do określonego celu nakreślonego przez ścieżkę ewolucyjną,

- zjednoczenie siebie w sobie,

- korzystanie z percepcji (również na innych gęstościach) zewnętrznej i wewnętrznej,

- korzystanie z siatek świadomości, czyli dostęp do wspomnianej wyżej uniwersalnej prawdy,

- spójność ze strumieniem zewnętrznym. Jest to zharmonizowanie się w rozwoju z realnym czasem i możliwość przyjęcia obowiązkowych wydarzeń.

- Wiedza automatyczna. Jest to bycie wiedzą i kierowanie się wiedzą, niekoniecznie uświadomioną. Wiedzą jest nie tylko tzw. wiedza naukowa. Jest nią wszystko, co wiemy na temat życia, środowiska i siebie.

Te wszystkie funkcje istoty powinny być rozwijane jednocześnie. Nie znaczy to, że w tym samym czasie. Ale nie może być zbyt wielkich zaległości i nierównowagi. Jeśli taka powstanie, grozi istocie nie utrzymanie balansu struktury a w konsekwencji, rozpad. Staje się wówczas dążącym do rozkładu (Patrz art. Ścieżka ewolucyjna człowieka) Człowiek nie musi w danym wcieleniu robić wszystkiego na raz. Często jest tak, że skupia się na jednaj funkcji. Jednak ludzie rozwinięci i pragnący się rozwijać, w życiu, które aktualnie przeżywają, też zajmują się wieloma rzeczami. Zwykle nie wytrzymają w wąskich specjalizacjach i niczym więcej. Umysł w danym wcieleniu również musi być rozwinięty harmonijnie, ażeby działał prawidłowo.

Panuje niesłuszne przekonanie, że człowiek uduchowiony to coś w rodzaju abnegata. Nie obchodzi go normalne życie, jego problemy i radości oraz wszystko inne, co ze sobą niesie. Siedzi tylko głodny i bosy w medytacji. Nic bardziej mylnego, żeby nie powiedzieć – głupiego. Czy można sobie wyobrazić wielką istotę kosmiczną i wielkiego mistrza jako nic nie wiedzącego i nic nie potrafiącego obwiesia siedzącego w kącie? Czy tak ma wyglądać najwyższy przedstawiciel Boga?  Chyba tego rodzaju pogląd jest schedą po średniowiecznej idei męczeństwa pseudo chrześcijaństwa.

Przeżywanie

Panuje mniemanie, że człowiek rozwinięty jest absolutnie spokojny, nawet obojętny. Jego spokój wiąże się z izolowaniem od intensywnych przeżyć. Unika ich i jest niewrażliwy. Nie przeżywa wewnętrznie. Zamyka się w swoim świecie wewnętrznej medytacji. Jest to błąd prowadzący do niewykorzystania wcielenia i nie skorzystania z szansy ewolucyjnej, którą wcielenie daje.

To intensywna praca umysłu daje korzyści w postaci nabywania algorytmów i programów budujących strukturę i świadomość. Ta praca objawia się w postaci silnego przeżywania tego, nad czym umysł pracuje. Również odwrotnie – silne przeżywanie powoduje ruch w umyśle i jego pracę. Na tym polega np. miłość (Patrz art. „Serce, miłość, oswiecenie”). Tak, że nie należy się izolować od przeżyć w przekonaniu, że umysłowa stagnacja jest osiągnięciem rozwojowym. Jest dokładnie odwrotnie. Istoty na najwyższych poziomach rozwoju, intensywnie odbierający wartości Rdzenia (czujący dobrze matrycę wszechświata), funkcjonują na wysokim poziomie zaangażowania i pasji. Należy to jednak odróżnić od niezrównoważenia emocjonalnego.

Niezrównoważenie emocjonalne to gonitwa myśli, nerwowość, brak możliwości koncentracji, chwiejność nastrojów, niemożność konsekwentnego dążenia do celu itp.

Pasja natomiast jest czymś dokładnie odwrotnym. Człowiek działający z pasją jest konsekwentny i skoncentrowany. Głęboko przeżywa to, co robi. Działa całym sobą. Jest naturalnie twórczy. Jest w stanie ponieść wiele wyrzeczeń, aby kreować to, co wypływa z głębi jego istoty. Pasja jest objawem odbierania wartości Rdzenia. Jest najwyższą formą motywacji.

Bardzo dobrym sposobem na „ruszenie” najgłębszego przeżywania jest uprawianie sportów ekstremalnych. Przy tego rodzaju skrajnych bodźcach człowiek bardzo mocno odbiera siebie i kontaktuje się z istotą swojej istoty. Są to znane zjawiska, kiedy w obliczu zagrożenia śmiercią ludzie przeżywają coś w rodzaju przebudzenia umysłu i głębokiego poczucia siebie oraz dotknięcia źródła własnego życia. Podobne zjawiska dzieją się podczas ciężkiej choroby o niepewnym rokowaniu. Czasami ludzie dochodzą do wniosku, że choroba uratowała ich istnienie i pozwoliła poczuć swoją własną głębię.

Nie popadajmy jednak w skrajności. Silne przeżycia nie mogą towarzyszyć życiu bezustannie. Czasami potrzebne jest wytchnienie i ustabilizowanie. Czasami na stabilizację przeznaczone jest całe wcielenie. Potrzebne są etapy poświęcone wręcz skrajnemu skupieniu na swojej wewnętrznej istocie. Na kontemplacji, medytacji, filozofowaniu, poznawaniu wszechświata zarówno teoretycznie jak i praktycznie. Teoretyczne poznanie jest oczywiste i łatwo dostępne, ale jak poznać wszechświat praktycznie?

Można to zrobić za pomocą swojego, umysłu. Jest to najlepsza forma poznania, którą stosują wszystkie rozwinięte istoty we wszechświecie. Polega na używaniu swoich zmysłów postrzegania wewnętrznego i zewnętrznego. Każda istota wyposażona jest w takie możliwości. Należy je tylko rozwijać i z nich korzystać. Metody rozwoju w tym kierunku nazywane są metodami rozwoju duchowego. Nie jest to najlepsze określenie, bo rozwojem duchowym jest każda forma działalności prowadząca do wzbogacenia w doświadczenia i mądrość. Metody rozwoju postrzegania poza zmysłami ciała jest tylko „kropką nad i” całego rozwoju.

Tak, że nie należy oceniać siebie i innych pochopnie i nie zmieniać na siłę życia swojego i innych w imię narzuconych schematów. Nie należy przeganiać mnicha po Himalajach a kierowcę rajdowego zmuszać do medytacji. Każdy musi we własnym wnętrzu ocenić, co jest mu teraz potrzebne i żyć według tego, co dyktuje mu jego wewnętrzny głos – no, chyba, że ten głos nie jest jego głosem. Może być głosem mamusi, tatusia, księdza, polityka, demonka, HAARPA itp.

Rozwijanie empatii

Ponieważ w imię zrównoważonego rozwoju „zaopiekowany” musi być również ośrodek empatyczny w umyśle, należy zadbać i o tę funkcję. Jest to w naszej kulturze szczególnie zaznaczane jako jedna z najważniejszych rzeczy. Nie jest ona ważniejsza od innych funkcji umysłu, tylko, że zwykle jest zaniedbana. Nasza kultura dba bardzo pieczołowicie o rozwój ośrodka analitycznego, w którym odbywają się procesy służące szkolnemu nauczaniu a zbyt mały nacisk kładzie się na współodczuwanie. Jest to wręcz uważane za słabość. Człowiek wrażliwy na inne istoty ma trudności w przetrwaniu w tym okrutnym środowisku rządzącym się przemocą i konkurencją. Tu trzeba być twardzielem a nie mięczakiem współczującym innym. Takie jest ogólnie panujące przekonanie, dlatego w „duchowych” praktykach kładzie się nacisk na rozwój tych zaniedbanych funkcji. Tym bardziej, że rozwinięcie również ośrodka empatycznego jest potrzebne, aby mogło zostać uruchomione centrum dyfrakcyjne serca (czakra serca).

Obserwacja siebie i poznawanie siebie (samoświadomość).

Jest to jeden z kluczowych elementów rozwoju. Istota nie ma prawa powiedzieć, że jest rozwinięta, jeśli nie zna swoich własnych mechanizmów działania. Tak, że zainteresowanie się sobą, swoim własnym wnętrzem nie jest niczym złym ani nie jest egoizmem, jak niektórzy sadzą. Jest koniecznym elementem rozwoju. Większość ludzi zajmuje się raczej analizą cudzych wnętrz zostawiając w spokoju własne. Te proporcje należy odwrócić.

Praca ze sobą nie ma końca. Zawsze w naszym własnym wnętrzu jest mnóstwo tajemnic ukrytych przed nami.

Najczęściej trudno zauważyć u siebie swoje własne cechy oraz dostrzec przyczyny i mechanizmy własnych zachowań. Dlatego dobrze jest konsultować się z innymi. Dowiadywać się jak inni ludzie nas odbierają. Obserwować swoje zachowania w stosunku do innych.

Obserwować i analizować swoje emocje. Zadawać pytania skąd się wzięły i dlaczego akurat są takie, jakie są. Zbadać, kiedy po raz pierwszy pojawiła się tego typu emocja i w jakiej sytuacji. To pokaże powiązanie emocji z programami umysłu. Program z kolei jest automatem umysłowym. Należy go sobie uświadomić. To już samo w sobie jest częściowym zapanowaniem nad tym programem. Usunięcie programu będzie polegało na uporczywym jego odrzucaniu i postępowaniu podyktowanym świadomą wolą a nie tym ślepym mechanizmem. Można również usunąć program w specjalnej terapii.

Obserwować swoje reakcje na sytuacje. Dociekać skąd taka właśnie reakcja się wzięła. Zadawać pytania do otrzymanych odpowiedzi i drążyć temat jak najgłębiej. Okaże się, że każda odpowiedź otwiera następne pliki do zbadania. Do takich analiz również przydaje się konfrontacja z innymi ludźmi. Dyskusje o sobie z przyjaciółmi. Inni ludzie mogą być lustrem i pokazać to, czego człowiek sam nie jest w stanie dostrzec. Można porównać normalną sytuację psychologiczną człowieka do zamknięcia go w pudełku. Nie zobaczy on zewnętrza tego pudełka będąc zamkniętym w jego środku. Do tego potrzebne jest lustro.

Nic nie szkodzi, że opinie innych będą rozczarowujące i nieprzyjemne. Nawet lepiej, ponieważ to rozczarowanie powinno być tropem dalszych dociekań. Zapewniam, że jest to bardzo twórcze i nie należy się tego bać. Uczy to również obiektywnego podejścia do siebie i akceptacji siebie. Jest to wszystko dość skomplikowane, ale właśnie na poradzeniu sobie z tą komplikacją polega rozwój świadomości i samoświadomości.

Bardzo korzystne są wszelkie terapie prowadzące do rozszerzenia świadomości i badanie siebie za pomocą dostępnych technik analizy osobowości takich jak astrologia czy numerologia. Przestrzegam jednak przed mechanicznym i automatycznym przyjmowaniem tych danych jako nieomalże dogmatów. Ma to tylko służyć właśnie jako lustro a nie jako sztywny punkt odniesienia.

W samokształceniu szczęście ma ten, kto znajdzie w swoim otoczeniu kogoś o wyższym poziomie świadomości niż jego własny. Taki ktoś jest istną skarbnicą algorytmów i wiedzy oraz dostarcza trampoliny w rozwoju, dzięki której można szybko przeskoczyć poziom świadomości. Nie należy jednak nauczyciela traktować jak mistrza i guru, którego uwagi i napomnienia uznawane są jak niepodważalne dogmaty. Należy również uciekać od takich guru, którzy narzucają na siłę swoje własne podejście nie zostawiając miejsca uczniowi na jego działalność i jego wnioski. Szukają w uczniach wyznawców. Takie podejście nie rozszerza świadomości tylko ją zamyka. Wystrzegać się również należy dłuższego przebywania w otoczeniu ludzi o niskich aspiracjach i poziomie. Potrafią oni bardzo skutecznie podciąć skrzydła.

Oczyszczanie umysłu

Jednak zacząć pracę z umysłem należy od tzw. oczyszczania. Jest to usuwanie zalegających w nim złogów, będących produktem przemiany materii umysłu. Złogi te powstają w wyniku ciężkiej jego pracy spowodowanej uporczywymi emocjami. Emocje te są z kolei wynikiem działania toksycznych programów. Aby dostać się do przyczyn, czyli programów, należy najpierw „wykopać” prawdziwy umysł ze śmieci, w jakich tonie. Później opanować je świadomością lub usunąć. Emocje powinny stać się pomocnym narzędziem do odbierania rzeczywistości a nie katem całej istoty. Mają się włączać tylko wtedy, kiedy jest to zgodne z założeniami konstrukcyjnymi umysłu a nie bezustannie targać konwulsjami całego człowieka. Pobudzenia te wszczynają zafiksowane programy, które należałoby usunąć lub zapanować nad nimi.

Rozumienie świata

Trudno sobie wyobrazić człowieka świadomego, który nie ma pojęcia, co się wokół niego dzieje. Brak zainteresowania polityką i aktualnościami wszelkiego rodzaju nie jest niczym pożądanym i wcale nie pomaga w rozwoju. Tylko, że informacje płynące ze świata należy przyjmować obiektywnie i krytycznie. Nie dać się zmanipulować ich interpretacjami. Sama informacja nie jest ani dobra ani zła. To jej zaszufladkowanie w jakimś przekonaniu jest szkodliwe. Anty świadomościowo działa dosłowne przyjmowanie podanych „gotowców” myślowych. Należy, więc czytać między wierszami i szukać drugiego i trzeciego dna sytuacji. Łączyć informacje w całość i w ten sposób budować sobie wiedzę na temat rzeczywistości. Jeśli robi się to stale, powstanie spójny, obiektywny obraz, niezależny od narzuconych w mediach interpretacji. To właśnie przyjęcia do wiadomości tych interpretacji należy się wystrzegać. Są one, bowiem manipulacją mającą stworzyć w odbiorcach określoną wizję świata odpowiadającą tym, którzy światem władają.

Współpraca z Ziemią

Jedną z głównych bolączek tego świata jest skrajnie instrumentalne traktowanie planety. Według ludzi planeta jest martwym obiektem kosmicznym i łaski nie robi tylko musi ich na sobie nosić, karmić i dać się dewastować. Jest to skrajnie błędne mniemanie.

Planeta Ziemia jest żywą, świadomą istotą i doprawdy nie musi tego wszystkiego znosić. Właśnie zaczęła się buntować i okazuje się, że jednak łaskę nam robi utrzymując nas na swojej powierzchni. Jej bunt będzie narastał i już pokazuje ludziom, kto jest silniejszy. Ażeby planetę „udobruchać” należy z nią współpracować. Można bardzo jej pomóc w leczeniu ran zadanych przez człowieka. Ale to już inny temat.

Dla indywidualnego człowieka współpraca z Ziemią ma duże znaczenie z dwóch powodów. Po pierwsze – człowiek może skorzystać z jej energii. Będąc w harmonii ze środowiskiem i tworząc jedność energetyczną z planetą, skorzystać może z jej mocy.

Cała materia jest oparta na żywiołach, którymi można operować stwarzając sobie dogodne sytuacje. Sam człowiek wraz ze wszystkimi swoimi wytworami jest zbudowany z materii planety. Współpracując z nią, czyli robiąc wszystko w zgodzie z jej wymaganiami, dużo więcej zyska niż wtedy, gdy z nią walczy. Oczywiste jest to, że z tak ogromną siłą nie wygra.

Po drugie: Planeta potrzebuje teraz naszej pomocy i nie udzielenie jej odbije się na każdym z nas.

Współpraca z Ziemią nie jest niczym nadzwyczajnie trudnym. Będzie nią każdy nasz gest skierowany na ochronę środowiska. Myślenie o Ziemi jak o partnerze a nie niewolniku. Przy wszystkich zamierzeniach uwzględnianie ich skutków, dla środowiska.

Jest jeszcze praca na głębszym poziomie. Jest to jednoczenie się z siatkami strukturalnymi, siatkami świadomości i przestrzenią fazową planety. Te dwa ostatnie przypadki są mało możliwe dla przeciętnego człowieka, ale integrowanie się z siatkami strukturalnymi jest wykonalne dla każdego. Zrobić to można poprzez wsłuchiwanie się w rytm Ziemi, jednoczenie z glebą, wodą, roślinami. Słuchanie „śpiewu natury”. Wyobrażanie sobie jedności z naturą. Szukanie kontaktu z elementalami natury itp.

Jeszcze bardziej zaawansowana współpraca to celowe manipulacje bezpośrednio na siatkach strukturalnych trzeciej gęstości (działanie np. kryształami, działa orgonowe) i manipulacje z drugą gęstością. Jednak są to procedury, które mogą wykonywać tylko ludzie umiejący to robić i mający świadomość tego, co robią. Nie należy szafować tego rodzaju praktykami, bo można zrobić więcej złego niż dobrego.

Potrafią współpracować z Ziemią szamani z różnych kultur. W ich tradycjach tego rodzaju działania są opracowane zwykle prawidłowo. Mają oni we krwi tę wiedzę. Dobrze byłoby rozpowszechnić szamańskie rytuały i brać w nich udział. Podziała to bardzo korzystnie dla samej Ziemi jak i dla indywidualnego rozwoju człowieka, bowiem udział w tych rytuałach uwrażliwia i pobudza sensorycznie. Poza tym, jak wspomniałam wyżej, korzysta się przy tym z mocy całego środowiska. Należy jednak uważać zarówno na to, kto wykonuje te rytuały jak i na swoją reakcję na nie. Nic nie jest jednoznaczne. Te praktyki również mogą zaszkodzić, jeśli robione są zbyt intensywnie. Jeżeli człowiek czuje się po nich permanentnie źle, to należy z nich zrezygnować lub ograniczyć. Złe samopoczucie po samym procesie jest prawidłowe, ponieważ zaburzona zostaje dotychczasowa równowaga organizmu przez dodane wielu „sił”. Jednak pogarszanie się stanu fizycznego i psychicznego po takich procesach wskazuje na to, że albo procesy są niewłaściwie wykonane albo zbyt intensywne. Obcowanie z tymi siłami może być ponad wytrzymałość danego człowieka. To, że ktoś dobrze znosi duże obciążenia nie znaczy, że może to każdy.

Ponadto należy uważać na rytuały związane z czwartą gęstością. Ponieważ mało, kto posiada właściwe rozeznanie w temacie, nie radziłbym brać w nich udziału. Może, bowiem dojść do opętań istotami z niskich warstw czwartej gęstości. Istoty te są bardzo agresywne i nie należy z nimi wchodzić w żadne relacje.

Względnie bezpiecznie można brać udział tylko w rytuałach związanych z drugą gęstością.

Jak odróżnić, co jest, co?

Rytuały dotyczące drugiej gęstości odwołują się do żywiołów i sił natury natomiast rytuały związane z czwartą gęstością zakładają współpracę z istotami.

Medytacje

Panuje przekonanie, że medytacje są panaceum na rozwój a człowiek, który nie medytuje, nie rozwija się świadomie. Jest to nieprawda. Same medytacje nie wzniosą świadomości. Medytacja nie jest celem samym w sobie, lecz jednym z narzędzi ułatwiających i pobudzających rozwój.

Medytacja nie gwarantuje rozwoju, ale jej brak rozwój opóźnia.

Medytacje są różne. Generalnie rzecz biorąc, nie jest istotne, jaki rodzaj medytacji będzie się uprawiało. Najlepiej medytować na różne sposoby. Nie jest korzystne, aby umysł „utwardzać” w jednym mechanizmie działania. To zamiast rozwijać, zamyka umysł. Warunkiem, bowiem harmonijnego rozwoju jest różnorodność doświadczeń.

Medytacje mają różne cele. Nie ma jednak gwarancji, że jeśli medytuje się w określonej metodzie, cel zostanie osiągnięty. Każda medytacja ma swoje poziomy.

Najpopularniejszymi medytacjami są medytacje, które można nazwać inercyjnymi. Właściwie większość medytacji uprawianych przez niewprawnych medytujących i nie posiadających większych możliwości umysłowych, kończy się jako medytacja inercyjna. Polega ona na zwolnieniu pracy jak największej ilości programów strukturalnych. Czyli jest to popularne wyciszenie umysłu. Przydaje się do zapanowania nad „rozwydrzonym” umysłem, do samo uzdrawiania – poprzez niwelację stresu, oraz do wglądu w siebie. Ponadto uzyskanie stanu wyciszenia jest punktem wyjścia do intensywnych prac umysłowych takich jak np. czytanie z siatek i do wszelkiego rodzaju wglądów.

Medytacja transcendentalna (mowa o prawidłowym wykonaniu jej) ma prowadzić do wglądu w rdzeń umysłu na czwartej gęstości. Wykonana bardzo dobrze i przez osobę rozwiniętą może doprowadzić do wglądu w rdzeń corsupa na piątej gęstości.

Medytacja zen. Jej zadaniem i celem jest wejście do świadomości umysłu na czwartej gęstości. To jest cel najprostszy do wykonania. W bardziej zawansowanej postaci – do świadomości corsupa na piątej gęstości. W najbardziej zaawansowanej - do przestrzeni „Ja” lub nawet jest to wyjście w „otwarty kosmos”, czyli na siatki świadomości. Ten stan określany jest jako wejście w pustkę. Tak naprawdę nie jest to pustka tylko kontakt ze źródłową informacją dla Wszechświata. Wrażenie odbioru pustki jest spowodowane niemożnością odczytu informacji z siatek świadomości i samej przestrzeni. Informację tę może odebrać tylko istota o specjalnych możliwościach.

Medytacja mer-ka-ba. Jest to wędrowanie po czwartej gęstości w specjalnie wytworzonym przyrządzie (osobistym statku kosmicznym).

Praca z drugą gęstością.

Człowiek jest systemem naczyń połączonych. Składa się z:

- ciała na trzeciej gęstości,

- systemu zaopatrującego go w energię tzn. powłokę drugiej gęstości (ciało eteryczne),

- umysł na czwartej gęstości

- corsup lub pre – corsup na piątej.

To wszystko jest ze sobą połączone powłokami dyfrakcyjnymi i kształtami przejścia. Ażeby funkcjonowało harmonijnie muszą działać wszystkie części. Aby człowiek w ciele mógł odebrać impulsy z innych gęstości cały system przekaźników musi działać prawidłowo. Często jednak nie działa.

Bazą całego systemu jest powłoka eteryczna. Jeśli jest ona słaba, nie będzie funkcjonowała cała reszta. Stąd wzięło się bardzo słuszne powiedzenie, że „w zdrowym ciele, zdrowy duch”.

Ażeby wzmocnić powłokę eteryczną przydałoby się wykonywanie ćwiczeń fizycznych i ćwiczeń z drugą gęstością. Fizyczny bezruch powoduje zatykanie się kanałów przepływu cząstek drugiej gęstości i blokowanie siatek trzeciej gęstości. Przydatna może być prawie każda forma fizycznego ruchu z wyjątkiem ruchu zbyt wyczerpującego lub angażującego wąskie partie mięśni. Idealna pod tym względem jest joga.

Z drugą gęstością pracować można stosując specjalne oddechy i ćwiczenia fizyczno mentalne lub tylko mentalne. Systemów oddychania jest wiele i jest również łatwo dostępnych wiele informacji na ten temat. Ćwiczenia fizyczno- mentalne to chi-kung, taj –chi, joga. Ćwiczenia mentalne to wyobrażanie sobie przepływów określonych cząstek i napełnianie się nimi. Również zwykłe przebywanie na świeżym powietrzu zaopatruje organizm w drugą gęstość. Oczywiście w znacznie mniejszym zakresie niż stosowanie specjalnych praktyk.

Odżywianie

Nie ma zasadniczego znaczenia dla rozwoju. Jedzenie przecież rozumu nam nie przysporzy. Ma natomiast ogromny wpływ dla odczuwania w ciele bodźców z innych gęstości. Co z tego, że na piątej gęstości człowiek jest wielki, jak jego fragment będący w ciele nie ma o tym pojęcia. Jego ciało, bowiem jest tępym i „zardzewiałym” przewodnikiem bodźców z innych gęstości. Ażeby ciało odczuwało, trzeba je do tego przystosować. Ciało nie działa prawidłowo, jeśli jego komórki zatopione są w szlamie różnych odpadów i trucizn. Te odpady należy z ciała wypłukać. Zrobić to można za pomocą różnych diet oczyszczających i detoksów.

Przede wszystkim jednak nie zanieczyszczać go, na co dzień. Fatalnym dla ciała jest jedzenie padliny popularnie zwanej mięsem. Szczególnie „wspaniałych” wędlin będących produktem inwencji twórczej pazernych producentów. Mięso, nie dość, że jest koncentratem wszystkich trucizn, jakimi karmione było zwierzę, to jeszcze zawiera żywioł i czynnik śmierci. To na pewno nie pomaga budować żywych struktur tkanek.

Nie należy jeść i pić wysoko przetworzonych produktów, zawierających wszystkie możliwe trucizny. Nie należy stosować kuchenki mikrofalowej, ponieważ pozbawia ona pokarmy drugiej gęstości.

Relacje z innymi ludźmi

To jest temat na wiele tomów rozpraw. Tutaj zaznaczę tylko sprawę oczywistą, że relacje takie mają ogromne znaczenie. Jeżeli człowiek tkwi przez większość czasu w relacji toksycznej, to naturalnie nie przyspiesza mu to rozwoju. Mam tu na myśli sytuacje, w których człowiek stale przeżywa traumatyczne stany, produkujące emocjonalne śmieci i zaburzające wszystkie inne funkcje umysłowe.

Chcąc się rozwijać świadomie, należy w miarę możliwości pozbyć się takich układów lub, chociaż wytworzyć mechanizmy w umyśle uodparniające na te sytuacje. Jeśli to się uda – to sytuacja trudna stanie się sytuacją budującą. Ważne jest, aby nie przekroczyć swojej bariery wytrzymałości na stres. Stres ma być tylko bodźcem twórczym a nie siłą niszczącą.

Obrona przed HAARP-em

HAARP obecnie jest intensywnie używany. Ze słabych umysłów robi istną sieczkę. Nawet ludzie o wysokim poziomie świadomości, którzy nie są podatni na żadną indoktrynację, też odczuwają działanie HAARPA. Tak, że jest to naprawdę poważny problem.

Podam teraz metodę na przeciwstawienie się wszelkiej indoktrynacji. Jest to jednak trudne. Wymaga dobrej samoświadomości, ale jednocześnie rozwija samoświadomość. Jest to metoda rzeczywistej i prawdziwej pracy z umysłem.

  1. Wyciszyć się i wejść w swój umysł. Odszukać w nim treści odpowiedzialne za koordynację ciała. Nie musi to być ścisłe znalezienie punktu, ale odczucie tego, że to jest „to”. Wczuć się w „to” i objąć świadomością ten wzorzec.

  2. Zdać sobie sprawę ze swojego ośrodka empatii, (czyli samej empatii) i z jej punktu widzenia obserwować swoje emocje. To tak jakby z pozycji uczucia i współodczuwania odebrać emocje. Teraz zaobserwować własne reakcje odpowiedzialne za relacje z otoczeniem.

  3. Wziąć kilka głębokich oddechów (ważne) i zidentyfikować się świadomie z ciałem. Objąć siebie świadomością i w tej identyfikacji wytrwać jak najdłużej (będzie to najwyżej kilka minut – wymaga to męczącej koncentracji).

  4. Teraz, z tego punktu widzenia, spojrzeć na swoje wzorce i przyzwyczaić się do nich.

Należy przy tym pamiętać, żeby nie przesadzić i nie pozamykać się w swoich własnych systemach, tworząc z nich monolit nie do zmiany. Zmieniać się powinniśmy i mamy wpuszczać do umysłu nowe dane. Należy jednak przy tym zachować delikatną równowagę pomiędzy nauką a programowaniem. O nauce decydujemy my sami a programowanie jest zmuszaniem do określonego sposobu myślenia. Dane ma weryfikować nasza świadomość. Nie ma to być bezrozumny automat. Jeśli nie będzie wychodziło to trudne ćwiczenie, nie należy zwątpić w swoje możliwości. Same próby wykonania tego – w etapach, będą dużą zdobyczą dla świadomości i samoświadomości.

Nakreśliłam tutaj krótko warunki, w których rozwija się umysł i osobowość człowieka. Kształcenie osobowości dostarcza wiedzy i doświadczeń dla corsupa. Ten buduje z nich swoją wielkość i świadomość. Wszystkie doświadczenia istot, przebywających w obszarze wszechświata, nawet tych, które są w nim tylko na chwilę, wzbogacają jego doświadczenie i budują wielkość i różnorodność wspólnej przestrzeni.

 Autor: Joanna Rajska

Oceń ten artykuł
(7 głosów)
Ostatnio zmieniany Sobota, 31 styczeń 2015 16:08
  • Eko sklep.
  • HelioTV - telewizja internetowa.
  • hiperia.org
  • Hiperfizyka
  • Interregnum
  • Anastazja
Previous Next